Projekt nowego rozporządzenie w sprawie formatów i wymagań technicznych dla aktów prawnych

Piotr Waglewski (VaGla.pl)  zwrócił uwagę na opublikowany 28 października przez MSWiA projekt rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wymagań technicznych dokumentów elektronicznych zawierających akty normatywne i inne akty prawne.

Oczywiście tradycyjnie już okres konsultacji ważnego rozporządzenia został skrócony do absolutnego minimum i upływa 7 listopada, tak więc rzutem na taśmę poniższe, krytyczne, uwagi. Pozytywne postaram się opublikować w następnym poście (jeśli zdołam).

640 KB pamięci operacyjnej powinno każdemu wystarczyć

Ta rzekoma (zawsze zaprzeczał jej autentyczności) wypowiedź Billa Gatesa, stała się najwyraźniej inspiracją dla MSWiA.

Jak zwykle administracja rządowa nie zauważa, że akty normatywne to nie tylko prosty tekst. Typowy akt prawa miejscowego to uchwała ustanawiająca miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP), której integralną częścią jest jego rysunek czyli mapa.

MSWiA zażyczyło sobie w swoim rozporządzeniu (par. 5, ust. 3) by wszelkie załączniki były ograniczone wielkością do 20 MB (!) co jest nie tylko bezsensowne technicznie ale skrajnie absurdalne merytorycznie. Oznacza bowiem, że twórcy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego będą zmuszeni ograniczać ich zakres przestrzenny i szczegółowości zapisów z powodu jakiejś wyciągniętej z sufitu bariery techniczno-biurokratycznej.
(Mam w każdym razie nadzieję, że owe ograniczenie jest efektem analizy plam na ministerialnym suficie, a nie zbieżnością z technicznymi ograniczeniami systemu informatycznego pewnej firmy, która zdominowała urzędy wojewódzkie i gminne w zakresie przygotowywania i przesyłania aktów normatywnych).

W Polsce liczba terenów objętych MPZP jest ciągle mała, dramatycznie spowalnia to i utrudnia inwestycje. Tymczasem MSWiA funduje nam idiotyczne ograniczenie, które jeszcze bardziej zmniejszy tempo obejmowania postawieniami MPZP kolejnych obszarów.

Publikowane w formie wektorowego PDF-a plany zazwyczaj mieszczą się w wielkości 20 MB, nie jest to jednak regułą, mogą zdarzyć się plany większe zakresem czy bardziej szczegółowe. Część gmina nadal przygotowuje rysunek planu w postaci rastrowej, co radykalnie zwiększa szansę na przekroczenie ministerialnego limitu.

Powyższe uwagi nie dotyczą tylko rysunków MPZP ale także wszelkich innych załączników do uchwał, ustaw, rozporządzeń. Nie sposób zrozumieć dlaczego merytoryczna wola prawodawca ma być ograniczona ilością megabajtów i to w czasach w których byle smartfon potrafi przetransferować owe megabajty w parę sekund.

Kolejna poważny błąd rozporządzenia to ustanowienie formatu A4 jako jedynego dopuszczalnego formatu  prezentacji dokumentu.
Źródłem problemów są tu zapisy (par. 5, ust.1 pkt.3)

Załącznik do aktu podlegającego ogłoszeniu może być przekazany do ogłoszenia w postaci … pliku PDF generowanego w sposób umożliwiający przeszukiwanie tekstu dokumentu, którego postać umożliwia, bez konieczności dokonywania zmian w dokumencie, wydruk treści w formacie A4 w jakości prezentacji nie pozostawiającej wątpliwości co do treści dokumentu.

oraz załącznika nr 1 do rozporządzenia które jednoznacznie definiuje format wydrukowanego załącznika jak A4.

Drukowanie map MPZP na formacie A4 nie tylko nie ma najmniejszego sensu ale jest sprzeczne z wolą Sejmu, który w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustalił domyślną skalę map na 1:000 (ew. 1:500, 1:2.000, 1:5.000). Mapy o takich skalach z zasady nie zmieszczą się (nie będą czytelne) na formacie A4.

Widać wyraźnie że ministerstwo cały czas rozumuje kategoriami papierowej reprezentacji dokumentu i stara się do wymogów tej reprezentacji wcisnąć jego elektroniczną formę. To droga do nikąd, do absurdów w rodzaju konieczności publikacji w BIP „treść i postaci dokumentów urzędowych” (Ustawa o informacji publicznej).

Mapy MPZP nie da się i nigdy nie dawało się wydrukować w całości w formacie A4. Problem publikacji tych map rozwiązało dopiero wprowadzenie elektronicznej formy aktów prawnych i skalowalnych map w postaci PDF, w której format dokumentu nie ma żadnego znaczenia, znaczenie ma ew. skala mapy. Przed erą dokumentów elektronicznych gminy z konieczności symulowały jedynie publikacje aktów prawa miejscowego, jakim są MPZP, publikując całkowicie nieczytelne kopie oryginału mapy przeskalowanej do formatu A4 (bo jakoś trzeba było to w papierowych, książeczkowych biuletynach zmieścić).
Nowym rozporządzeniem ministerstwo wraca do dawnej paranoi. Być może czeka nas teraz formatowanie map do wielu składanych arkuszy A4 albo inne równie jałowe i bezużyteczne procedury.

Prawodawcy muszą w końcu zrozumieć, że wymogi prezentacji za pośrednictwem domowej drukarki czy książkowego biuletynu nie mogą determinować formy i zawartości aktu prawnego.

Format wektorowego skalowalnego pliku PDF, choć stanowił gigantyczny postęp w prezentacji map planów, jest formatem odpowiednim do prezentacji właśnie ale nie do zapisu MPZP. Tu najbardziej odpowiedni jest GML (xml-owy format do zapisu danych przestrzennych), którego użycie pozwala nie tylko na zapisanie pełnej informacji o rysunku/mapie planu (także informacji o odwzorowaniu) ale także na bezpośrednie swobodne włączanie dokumentów rysunków MPZP do innych zasobów przestrzennych państwa oraz podmiotów prywatnych. Dzisiaj takie działania wymagają generowania dodatkowych map, które (z formalnego punktu widzenia nie są tożsame z uchwalonymi aktami prawa miejscowego, nawet jeśli są tożsame w treści) .

Tu kolejna uwaga do rozporządzenia. Jeśli przyjąć że wspomniany  rozporządzeniu plik XML może być GML-em właśnie (przydało by się jednoznacznie wskazanie) to trzeba zauważyć, że nie GML nie spełnia wymogu wizualizacji w postaci HTML, chyba że za taką wizualizację uznamy np. wyświetlenie mapy w postaci opakowanej html-em rastra np. jpeg lub pliku SVG.

Z pomniejszych ciekawostek.

Zastanawiam się dlaczego rozporządzenie wylicza (par. 8, ust.1, pkt.2) wśród elementów, które ma zawierać strona główna dziennika urzędowego „wizerunek orła w koronie”. Co to za wizerunek orła ? Czy w innych dokumentach występuje orzeł bez korony ? Czy ten wizerunek orła jest czymś innym niż godło opisane w ustawie o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej ?

2 myśli do „Projekt nowego rozporządzenie w sprawie formatów i wymagań technicznych dla aktów prawnych”

  1. Jako Wiceprezes ABC PRO Sp. z o.o. (rozwinięcie A&BC), czyli tej firmy, o której pisze autor, oświadczam, że z omawianym rozporządzeniem i jego treścią nie mamy nic wspólnego. Treść projektu rozporządzenia jest dla nas równie zaskakująca jak dla autora. W dodatku z wersji na wersję kluczowe przepisy całkowicie zamieniają swoje brzmienie (Najnowsza pochodzi z 14 listopada). Biorąc pod uwagę, że nowe regulacje wejdą w życie od 1 stycznia 2012 r., czas na realizację zmian w oprogramowaniu jest bardzo krótki. Proszę mi wierzyć, że nikt, ale to nikt nie zapytał nas o zdanie, ani nie pytał czy treść rozporządzenia utrudni nam działanie. Mam tylko nadzieję, że rozporządzenie – dobre czy złe – ukaże się możliwie szybko i da nam czas na to, żeby mimo wszystko sprawić by cały proces był realizowalny i nie zatrzymał procesu ogłaszania aktów prawnych przez nieprecyzyjne określenia w przepisach.

    W przeciwieństwie do konkurencji, która zawsze siedziała z założonymi rękami i czekała na gwiazdkę z nieba, my śledzimy z uwagą co się dzieje w tej materii i staramy się działać możliwie szybko i skutecznie – za co jesteśmy oskarżani jako wredni monopoliści. A szkoda … przecież inni też mieli szansę … ale jak zawsze czekali na „przetarg”.

    1. Dziękuję za komentarz.

      Dla jasności, nie zarzucam Państwa firmie dominacji na rynku. Nie ma nic zdrożnego w uzyskaniu silnej pozycji dzięki swojemu zaangażowaniu i dobremu produktowi (piszę to bez cienia ironii).

      Kłopot w tym, że funkcjonujące obecnie rozporządzenie wprowadziło zupełnie iluzoryczny standard elektronicznych dokumentów normatywnych. „Standard” ów to kilka ogólnych haseł będących jego śmieszną namiastką czy raczej symulacją. W efekcie, siłą rzeczy, zamiast otwartego i neutralnego formatu zapisu aktów normatywnych, mamy rozwiązania szczegółowe konkretnych wykonawców i wynikające z nich zależności (np. wybór oprogramowania dokonany przez urząd wojewódzki de facto determinuje analogiczne wybory gmin). To nie jest sytuacja zdrowa, choć oczywiście jest to zarzut do prawodawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.