Rejestr stron niedozwolonych

Na stronach kancelarii Prezydenta RP zostały opublikowane uwagi (w formie pdf-ów) do planowanej nowelizacji ustawy Prawo Telekomunikacyjne, nowelizacji, która miał wprowadzić słynny już Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych.
Jeden z tych tekstów jest mojego autorstwa, a tutaj można przeczytać jego html-ową wersję.
Powyższe uwagi są pokłosiem spotkaniu w dniu 29 stycznia 2010 z Szefem Kancelarii Prezydenta RP Władysławem Stasiakiem, w którym oprócz mnie, brały udział także (czy raczej przede wszystkim) inne osoby sprzeciwiające się wprowadzeniu RSiUN, w tym przedstawiciele stowarzyszeń (m.in. Polskiego Towarzystwa Informatycznego, Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji), Piotr Waglowski (prowadzący znany serwis dotyczący aspektów prawnych społeczeństwa informacyjnego www.VaGla.pl), Marcin Maruta (jako przedstawiciel organizatorów listu otwartego do Prezydenta RP), Radosław Krawczyk (www.salon24.pl), przedstawicielka Rzecznika Praw Obywatelskich oraz inni uczestnicy.
Mimo, że Premier Tusk ogłosił rezygnacje z wprowadzenia rejestru nowelizacją ustawy Prawo Telekomunikacyjne, to idea cenzurowania internetu najwyraźniej nie został porzucona.
Obawiam się, że niedługo odrodzi się w jakiejś (zapewne lekko polukrowanej) formie.

3 myśli do „Rejestr stron niedozwolonych”

  1. Rejestr nie jest chyba do końca złym pomysłem. Dlaczego? Otóż nie zaproponowano lepszego czy skuteczniejszego rozwiązania problemu np. stron hazardowych. W sieci podobnie jak w realu bardzo trudno jest zablokować niechciane zjawiska w 100%. Czy nielegalny import/produkcja podróbek odzieży markowej, papierosów, alkoholu, oprogramowania czy narkotyków powinien zmienić prawo w kierunku całkowitego otwarcia rynku na ten rodzaj produktów? Oczywiście nie. Wiemy z doświadczenia, że nielegalny handel ma się całkiem dobrze i panuje tu równowaga na krzywych popytu, podaży, ryzyka. Podobnie jest z rejestrem stron i usług – nie chodzi o zablokowanie wszelkich zakazanych stron. Ale rejestr byłby istotnym narzędziem np do zwalczania nielegalnej oferty największych serwisów hazardowych. A nie jest ich tak wiele.
    Pozdrawiam,
    DO

  2. Rejestr stron niedozwolonych jest między innymi dlatego fatalnym pomysłem, gdyż stanowi przykład prawnego zakazu, które nie da się zastosować do wszystkich przypadków jego naruszania (próbowałem to uzasadnić wyżej w linkowanym tekście) ergo był by stosowany tylko wobec niektórych, po uważaniu.
    Co więcej w miarę skuteczny system blokowania nielegalnych stron musiał by być rozwinięty na skalę porównywalną do chińskiej „Złotej Tarczy”, a raz uruchomiony mógłby łatwo posłużyć do blokowania dowolnych, w tym niewygodnych dla aktualnie rządzących, treści.

    1. Oczywiście jest w tym sporo racji ale np. Francuzi jakoś poradzili sobie z ze skutecznym stosowaniem zakazu dostępu do zabronionych stron. Może wydawać się to dziwne ale najbardziej zainteresowane wdrożeniem restrykcyjnego prawa była część firm bukmacherskich (oczywiście ta część, która chciała tam legalnie działać). Ich prawo jest w tym zakresie proste i represywne. I zdaje się, że skuteczne. I nie jest on bynajmniej rozwinięty na skalę „Złotej tarczy”.

      W warunkach polskich problemem może być niedojrzałość władz dążących do dowolnego rozszerzania katalogu blokowanych witryn, szczególnie tych, które są im nieprzychylne. Gdy ma się większość parlamentarną i sprzyjającego prezydenta łatwo jest uchwalić prawo będące orężem w walce z opozycją. Tego rzeczywiście się obawiam.

      Moja notka jest właściwie zaproszeniem do zapoznania się z działającymi w europie systemami blokowania stron.
      Pozdrawiam,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.