Formaty i wymagania technicznych dla aktów normatywnych (prawnych) – c.d.

Można powiedzeć, że odniosłem mały sukces.
Moje uwagi do projektu rozporządzenia zostały przyjęte, a w każdym razie uwzględnione w „Tabeli uwag” do projektu rozporządzenia.
Nie są one może zrealizowane tak jak bym to sobie wyobrażał ale najważniejsze, że nie grozi nam już paraliż legislacyjny przy uchwalaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.
Co więcej, a to jest już na prawdę bardzo dobra wiadomość, wydaje się, że otwarta została ścieżka do użycia GML-a jako legalnego formartu zapisu MPZP.
Otrzymalibyśmy więc elegancką formę do wdrożenia bazodanowego zapisu treści planów i w konsekwencji do standaryzacji zapisów MPZP.

Od 15 listopada jest już dostępna kolejna (uwzględniająca uwagi) wersja rozporządzenia.
Nie miałem jeszcze czasu na jej dokładną analizę, odniosę się więc tylko do tego co w implementacji moich (i nie tylko moich) uwag rodzi niepokój.

„W uzasadnionych przypadkach załączniki o których mowa w ust. 1 pkt 2 i 3 mogą być przekazane w innym formacie arkusza, który został uprzednio uzgodniony z organem wydającym dziennik urzędowy.”

„W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przekazywanie większych załączników o wielkości uprzednio uzgodnionej z organem wydającym dziennik urzędowy.”

Nie bardzo rozumiem po co ta nadzwyczajna forma akceptacji załączników MPZP w formacie większym niż A4, skoro z zasady (ze względu na zapisy ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym) wszystkie one będą wymagały owego uzgodnienia. W efekcie konieczne będą jakieś generalne zgody dla gmin na uchwalanie planów ze stosownymi załącznikami. Dlaczego więc ten extraordynaryjny tryb, skoro i tak trzeba będzie wprowadzić reguły, a nie wyjątki ?
Jest on już bardziej zrozumiały w przypadku załączników większych niż 20 MB, to nie powinny być tak częste przypadki.
Rodzi się także istotne pytanie – co w wypadku gdy „organ wydający dziennik urzędowy” nie uzgodni owego formatu lub wielkości załącznika ?
Uchwała staje się nieważna ? Przecież przed przygotowaniem planu nie da się stwierdzić jakiej wielkości będzie jego ostateczny rysunek.

Analiza przesłanych uwag skłania jeszcze do jednej, nie specjalnie optymistycznej, refleksji.
Na 2.478 gmin w Polsce nikt nie przesłał uwag do tego projektu, uwzględniając nawet śmiesznie krótki czas konsultacji, daje to marne świadectwo zaangażowaniu gmin w tworzenie prawa ich żywotnie dotykającego.

P.S. Mój, dość swobodny w formie i nieco publicystyczny, mail do MSWiA w sprawie projektu rozporządzenia (nie przewidziałem jego publicznego wykorzystania) jest nauczką by do Urzędu pisać z zachowaniem należytej powagi, nigdy nie wiadomo kiedy człowiek stanie się częścią procesu legislacyjnego.

Projekt nowego rozporządzenie w sprawie formatów i wymagań technicznych dla aktów prawnych

Piotr Waglewski (VaGla.pl)  zwrócił uwagę na opublikowany 28 października przez MSWiA projekt rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wymagań technicznych dokumentów elektronicznych zawierających akty normatywne i inne akty prawne.

Oczywiście tradycyjnie już okres konsultacji ważnego rozporządzenia został skrócony do absolutnego minimum i upływa 7 listopada, tak więc rzutem na taśmę poniższe, krytyczne, uwagi. Pozytywne postaram się opublikować w następnym poście (jeśli zdołam).

640 KB pamięci operacyjnej powinno każdemu wystarczyć

Ta rzekoma (zawsze zaprzeczał jej autentyczności) wypowiedź Billa Gatesa, stała się najwyraźniej inspiracją dla MSWiA.

Jak zwykle administracja rządowa nie zauważa, że akty normatywne to nie tylko prosty tekst. Typowy akt prawa miejscowego to uchwała ustanawiająca miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP), której integralną częścią jest jego rysunek czyli mapa.

MSWiA zażyczyło sobie w swoim rozporządzeniu (par. 5, ust. 3) by wszelkie załączniki były ograniczone wielkością do 20 MB (!) co jest nie tylko bezsensowne technicznie ale skrajnie absurdalne merytorycznie. Oznacza bowiem, że twórcy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego będą zmuszeni ograniczać ich zakres przestrzenny i szczegółowości zapisów z powodu jakiejś wyciągniętej z sufitu bariery techniczno-biurokratycznej.
(Mam w każdym razie nadzieję, że owe ograniczenie jest efektem analizy plam na ministerialnym suficie, a nie zbieżnością z technicznymi ograniczeniami systemu informatycznego pewnej firmy, która zdominowała urzędy wojewódzkie i gminne w zakresie przygotowywania i przesyłania aktów normatywnych).

W Polsce liczba terenów objętych MPZP jest ciągle mała, dramatycznie spowalnia to i utrudnia inwestycje. Tymczasem MSWiA funduje nam idiotyczne ograniczenie, które jeszcze bardziej zmniejszy tempo obejmowania postawieniami MPZP kolejnych obszarów.

Publikowane w formie wektorowego PDF-a plany zazwyczaj mieszczą się w wielkości 20 MB, nie jest to jednak regułą, mogą zdarzyć się plany większe zakresem czy bardziej szczegółowe. Część gmina nadal przygotowuje rysunek planu w postaci rastrowej, co radykalnie zwiększa szansę na przekroczenie ministerialnego limitu.

Powyższe uwagi nie dotyczą tylko rysunków MPZP ale także wszelkich innych załączników do uchwał, ustaw, rozporządzeń. Nie sposób zrozumieć dlaczego merytoryczna wola prawodawca ma być ograniczona ilością megabajtów i to w czasach w których byle smartfon potrafi przetransferować owe megabajty w parę sekund.

Kolejna poważny błąd rozporządzenia to ustanowienie formatu A4 jako jedynego dopuszczalnego formatu  prezentacji dokumentu.
Źródłem problemów są tu zapisy (par. 5, ust.1 pkt.3)

Załącznik do aktu podlegającego ogłoszeniu może być przekazany do ogłoszenia w postaci … pliku PDF generowanego w sposób umożliwiający przeszukiwanie tekstu dokumentu, którego postać umożliwia, bez konieczności dokonywania zmian w dokumencie, wydruk treści w formacie A4 w jakości prezentacji nie pozostawiającej wątpliwości co do treści dokumentu.

oraz załącznika nr 1 do rozporządzenia które jednoznacznie definiuje format wydrukowanego załącznika jak A4.

Drukowanie map MPZP na formacie A4 nie tylko nie ma najmniejszego sensu ale jest sprzeczne z wolą Sejmu, który w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustalił domyślną skalę map na 1:000 (ew. 1:500, 1:2.000, 1:5.000). Mapy o takich skalach z zasady nie zmieszczą się (nie będą czytelne) na formacie A4.

Widać wyraźnie że ministerstwo cały czas rozumuje kategoriami papierowej reprezentacji dokumentu i stara się do wymogów tej reprezentacji wcisnąć jego elektroniczną formę. To droga do nikąd, do absurdów w rodzaju konieczności publikacji w BIP „treść i postaci dokumentów urzędowych” (Ustawa o informacji publicznej).

Mapy MPZP nie da się i nigdy nie dawało się wydrukować w całości w formacie A4. Problem publikacji tych map rozwiązało dopiero wprowadzenie elektronicznej formy aktów prawnych i skalowalnych map w postaci PDF, w której format dokumentu nie ma żadnego znaczenia, znaczenie ma ew. skala mapy. Przed erą dokumentów elektronicznych gminy z konieczności symulowały jedynie publikacje aktów prawa miejscowego, jakim są MPZP, publikując całkowicie nieczytelne kopie oryginału mapy przeskalowanej do formatu A4 (bo jakoś trzeba było to w papierowych, książeczkowych biuletynach zmieścić).
Nowym rozporządzeniem ministerstwo wraca do dawnej paranoi. Być może czeka nas teraz formatowanie map do wielu składanych arkuszy A4 albo inne równie jałowe i bezużyteczne procedury.

Prawodawcy muszą w końcu zrozumieć, że wymogi prezentacji za pośrednictwem domowej drukarki czy książkowego biuletynu nie mogą determinować formy i zawartości aktu prawnego.

Format wektorowego skalowalnego pliku PDF, choć stanowił gigantyczny postęp w prezentacji map planów, jest formatem odpowiednim do prezentacji właśnie ale nie do zapisu MPZP. Tu najbardziej odpowiedni jest GML (xml-owy format do zapisu danych przestrzennych), którego użycie pozwala nie tylko na zapisanie pełnej informacji o rysunku/mapie planu (także informacji o odwzorowaniu) ale także na bezpośrednie swobodne włączanie dokumentów rysunków MPZP do innych zasobów przestrzennych państwa oraz podmiotów prywatnych. Dzisiaj takie działania wymagają generowania dodatkowych map, które (z formalnego punktu widzenia nie są tożsame z uchwalonymi aktami prawa miejscowego, nawet jeśli są tożsame w treści) .

Tu kolejna uwaga do rozporządzenia. Jeśli przyjąć że wspomniany  rozporządzeniu plik XML może być GML-em właśnie (przydało by się jednoznacznie wskazanie) to trzeba zauważyć, że nie GML nie spełnia wymogu wizualizacji w postaci HTML, chyba że za taką wizualizację uznamy np. wyświetlenie mapy w postaci opakowanej html-em rastra np. jpeg lub pliku SVG.

Z pomniejszych ciekawostek.

Zastanawiam się dlaczego rozporządzenie wylicza (par. 8, ust.1, pkt.2) wśród elementów, które ma zawierać strona główna dziennika urzędowego „wizerunek orła w koronie”. Co to za wizerunek orła ? Czy w innych dokumentach występuje orzeł bez korony ? Czy ten wizerunek orła jest czymś innym niż godło opisane w ustawie o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej ?