Nowa ortofotomapa (2009)

7 stycznia udostępniona została, w ramach serwisu map internetowych wrocławskiego SIP, ortofotomapa z roku 2009.
Jest to ten sam zasób, który można od pewnego czasu zobaczyć w zumi.pl, tyle że u nas dostępne są maksymalne rozdzielczości – czyli do 10 cm/pixel.
Co mnie cieszy najbardziej, niejako przy okazji udało się nieco „stuningować” konfigurację rastrowych serwisów mapowych, co przyniosło zauważalne przyspieszenie działania wszystkich udostępnionych przez SIP Wrocławia ortofotomap.

Ortofoto Powiatu Wrocławskiego jest dostępna

Powiatowy Zakład Katastralny we Wrocławiu do i tak imponującego zestawu warstw przestrzennych udostępnianych na internetowej mapie dodał kilka dni temu warstwę ortofotomapy.
Co prawda: czarno biała, nie najnowsza (lipiec/sierpień 2004) i uruchomiona testowo, ale jest.
W przeciwieństwie do: kolorowej, nowszej i zdecydowanie dokładniejszej ortofoto Wrocławia, która czeka sobie na bliżej nieokreślone „lepsze czasy”.
Innymi słowy by coś zrobić trzeba przede wszystkim chcieć (i umieć).
Tu link do powiatowej mapy internetowej – wroSIP.

Zgodnie z wyjaśnieniami dostępnymi na stronach wroSIP „testowość” warstwy „ortofoto” jest efektem obawy przed spadkiem wydajności całego systemu. Z moich doświadczeń wynika jednak, że dane rastrowe nie obciążają wcale tak bardzo układu – ArcIMS + ArcSDE + baza danych. Niebezpieczeństwo tkwi raczej w ew. większej ilości odwiedzin.
Tak nawiasem mówiąc, ciekaw jestem czy dotychczasowe (niezależne od umieszczonej właśnie ortofoto) kłopoty wydajnościowe mapy wroSIP nie są związane z tym samym bugiem IMS-a, który dręczył swego czasu mapę na wroclaw.pl

P.S. Dla porządku tylko dodam, że Powiatowy Zakład Katastralny we Wrocławiu jest instytucją obejmującą swym zasięgiem działania podwrocławskie gminy.
Zarząd Geodezji, Kartografii i Katastru Miejskiego, który zarządza tą częścią państwowego zasobu geodezyjnego, która obejmuje Wrocław, to zupełnie inna instytucja o skrajnie odmiennym (in minus) stosunku do powszechnego udostępniania danych geodezyjnych.

Nowa mapa internetowa, a ortofotomapa.

Chyba przydało by się napisać kilka ogólnych informacji o nowej internetowej aplikacji mapowej w konteście nowej ortofotomapy Wrocławia.

Generalnie rzecz biorąc, nowa aplikacja webowa mapy nie ma bezpośredniego związku z ortofotomapą, była i jest opracowywana niezależnie, jako konieczny element modernizacji obecnej, zdecydowanie za mało wydajnej i za mało elastycznej, pod względem budowy i interfejsu użytkownika, internetowej aplikacji mapowej.
Związek jest tylko taki, że bez wdrożenia obecnej bety udostępnienie ortofoto było by w praktyce niemożliwe ze względów na ograniczoną wydajność dotychczasowej mapy.

Nowa aplikacja internetowa mapy jest obecnie przygotowywana z możliwie szerokim wykorzystaniem modelu AJAX. Pozwolił on na udostępnienie nowej funkcjonalności, przy jednoczesnej poprawie szybkości i docelowo stabilności działania m.in. poprzez wyraźne zmniejszenie objętości plików, które są ładowane na komputer odbiorcy – wielkość „obrazków” mapy siłą rzeczy pozostanie podobna jak obecnie.

Ortofotomapa nie została oczywiście zakupiona wyłącznie, czy przede wszystkim, dla serwisu internetowego, choć jej publiczna prezentacja w formie interaktywnej mapy była od początku jednym z celów całego projektu.
W tej chwili, poza samą ortofotomapą przewidujemy publikacje powstałych na jej podstawie warstw, w tym najważniejszych – budynki i ulice (w postaci osi oraz, co będzie nowością, poligonów prowadzonych po krawężnikach).
Z dużą ulgą pozbędą się starych obrysów budynków. Tym razem nie musimy już niczego generalizować, wykrzywiać czy upraszczać.
Dodatkowa dobra wiadomość, na całym obszarze zdjęcia (Wrocław + niewielki kołnierz) nie zostały wyznaczone jakiekolwiek obiekty tajne.

I jeszcze jedno, pojawiająca się swego czasu w prasie wielomilionowa suma to koszt projektu – Wrocławski Publiczny Systemu Informacji Przestrzennej. Nie mają one oczywiście żadnego związku z pracami i nakładami ponoszonymi na nową aplikacją dla mapy internetowej.

P.S.
Przyzwyczajony jestem do tego, że w sieci wszyscy (ze szczególnym uwzględnieniem anonimowych dyskutantów) są ekspertami od wszystkiego, a stopień pewności siebie jest odwrotnie proporcjonalny do posiadanej wiedzy ale mimo wszystko, nonszalancja co poniektórych uczestników dyskusji jest nieustannie zadziwiająca.