Polska.pl

Swego czasu popełniłem tu krótką notkę na temat losu domen polska.pl i poland.pl cichaczem przechwyconych przez „znany i lubiany” koncern medialny Agora S.A.

Jak ostatnio się jednak okazało, po niemal dwa i pół roku, z nie mniejszym cichcem, oba te adresy zostały przekazane we władanie Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

No cóż.

Wygląda na to, że wykręcanie przez „znany i lubiany” koncern kolejnych zwitek biznesowej spirali śmierci wywołuje mdłości po których nawet polska(.pl) stała się dla Agory niestrawna.

:)

Ontologia Wrocławskich osiedli
czyli wyimki z teorii chaosu

Podział Wrocławia na osiedla to kwestia z punktu widzenia mieszkańca marginalna.
W regularnych odstępach czasu wywołuje ona jednak spory i kontrowersje wynikające z niezwykłego, nawet jak na Wrocławskie warunki, zawikłania tej, prostej wydawało by się, sprawy.
Na okoliczność takich sporów, w nadziei rozjaśnienia tematu, przedstawiam poniżą notkę.

Ab ovo.
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, Wrocław został on podzielony na pięć dzielnic.
Dzielnic te były osobnymi jednostkami administracji i miały (to ważne) jednoznacznie zdefiniowane w przestrzeni granice.
Niedługo po tym gdy inne gwiazdy zaczęły świecić nad Wrocławiem, w roku 1991, dzielnice  zostały zlikwidowane.
Od ponad 20 lat nie ma już takich jednostek administracyjnych.
Ale.
Rejony, których granice i nazwy są tożsame z dawnymi dzielnicami, występują nadal w praktyce działania różnego rodzaju władz i administracji (np. jako podziały terytorialnych kompetencji sadów, prokuratur, urzędów skarbowych itp.). Wedle mojej wiedzy rejony te są dokładnym odzwierciedleniem przestrzennym dawnych dzielnic (ale nie muszą być, stan ten może się też zmienić w przyszłości).

Chwilę po likwidacji dzielnic utworzone zostały wrocławskie osiedla i rady osiedli jako organy pomocnicze Rady Miejskiej Wrocławia.
Istnieją one do dzisiaj, mają oficjalne nazwy (niezbyt szczęśliwe dobrane) i mają oficjalnie zdefiniowane numery adresowe im przynależne (to ostatnie ze względu na wymogi wyborów do rad osiedli) ale nie mają zdefiniowanych w przestrzeni granic. Innymi słowy możemy określić do jakiego osiedla należy dany punkt adresowy ale nie określimy czy należy doń: park, zalew, las itd.
Co więcej, ze względu na formalne i organizacyjne zaszłości, wszelkie próby obrysowania obecnych osiedli granicami nie mają większego sensu. Przynależność punktów adresowych była przez lata definiowana z perspektywy zestawienia ulic i adresów, bez podglądu mapowego. W efekcie granice osiedli po obrysowaniu ujawniły by masę fantazyjnych: pętelek, wypustków czy wręcz wzajemnych inkluzji. Co więcej ulegały by one nieustannym fluktuacjom przy okazji aktualizacji bazy punktów adresowych.

Istnieje co prawda inny podział miasta, którego powyższe przypadłości nie dotykają. Widoczny na tej mapie podział na obręby geodezyjne ma jednoznaczne i stałe granice, a w dodatku dość intuicyjne nazwy. Podział na obręby jest (co do nazewnictwa i granic) zbliżony do podziału na osiedla ale nie jest z nim tożsamy.
Jest to podział czysto geodezyjny, używany w zasadzie wyłącznie dla potrzeb ewidencji nieruchomości.

By sprawa nie była nadmiernie prosta.
W roku 2007 pojawił się System Informacji Miejskiej (przyjęty stosowną uchwałą RM ), który wprowadził jeszcze jeden podział miasta.
System Informacji Miejskiej to system oznakowania miasta (tabliczki informacyjne, kierunkowskazy). Dla jego potrzeby wykonano m.in. badania samoidentyfikacji mieszkańców z formalnymi i nieformalnymi nazwami osiedli. W efekcie powstał nowy podział zbliżony ale znów nie tożsamy z podziałem na rady osiedli, bowiem nowe twory nie są formalnie osiedlami, a jedynie bliżej nie określonymi obszarami miast. Wedle mojej wiedzy, dla potrzeb tego podziału zostały wyrysowane granice tak wyznaczonych obszarów miasta.

Podsumowując:

  • dzielnice Wrocławia mają precyzyjnie wytyczone granice przestrzenne ale nie istnieją,
  • osiedla istnieją ale nie mają wytyczonych granic,
  • inne rejony mają granice, formalnie istnieją ale nie odnoszą się ani do dzielnic ani do osiedli.

I to w dużym skrócie było by wszystko (nie odnosiłem się już do rejonów statystycznych i innych tego typu niszowych tworów).

Klęska urodzaju czyli alternatywne źródła danych przestrzennych w zarządzaniu kryzysowym

Krótką prezentację o takim takim właśnie tytule będą głosił jutro (19 września 2012) na konferencji Wolność i Bezpieczeństwo .

Związek mojej prezentacji z głównym tematem konferencji jest nieco luźny, jest ona jednak częścią większego wystąpienia dotyczącego „Miejsca Systemu Informacji Przestrzennej Wrocławia w zarządzaniu kryzysowym”.

Dla ew. zainteresowanych moja prezentacja w formie pdf